Jestem pasjonatką makijażu i charakteryzacji. Postaram się pokazać Wam moje zainteresowania od jak najciekawszej strony. To, czym żyję - nowinki, inspiracje, moje prace.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą charakteryzacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą charakteryzacja. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 października 2011
piątek, 2 września 2011
Chiny, Chiny i jeszcze raz Chiny.
Po dyplomie inspirowanym tańcem chińskiego smoka, tematyka tego kraju nie może się ode mnie odczepić. Parę dni temu miałam okazję wykonać makijaż inspirowany fascynującymi Chinami.
modelka: Ania Tworek
fotograf: Ida Strzelczyk http://www.facebook.com/pages/Ida-Strzelczyk-photography/198252133823
Bardzo lubię tą sesję, bo jest na temat Chin, a przede wszystkim wykonywana była chyba w ostatnie dni prawdziwego lata ;) Nawet fakt, że tamtego dnia dowiedziałam się, że wielokrotne ugryzienia komarów grożą krwiakami (które trzymają się conajmniej tydzień) w ogóle mi nie przeszkadza...
Co o tym myślicie? :)
czwartek, 4 sierpnia 2011
wyższa półka charakteryzacji.
Witam Was ponownie i przepraszam za długą przerwę spowodowaną moimi wakacjami w Londynie. Zakochałam się w tym miejscu i planuję wrócić tam i szkolić się dalej w zakresie charakteryzacji. Niestety w Polsce mam trochę podcięte skrzydła, a wyjazd okazuje się być łatwiejszy niż myślałam.
Charakteryzacja i efekty specjalne w Anglii stoją na bardzo wysokim poziomie. Poniżej przedstawię Wam parę zdjęć z procesu powstawania maski jednego z kosmitów pojawiających się w "Doktorze Who". Zdjęcia wykonałam na wystawie "Doctor Who Experience".
W kolejnych wpisach wspomnę coś o musicalach, bo szczęśliwie udało mi się zahaczyć o dwa... ;) Więcej na razie nie zdradzam!
Charakteryzacja i efekty specjalne w Anglii stoją na bardzo wysokim poziomie. Poniżej przedstawię Wam parę zdjęć z procesu powstawania maski jednego z kosmitów pojawiających się w "Doktorze Who". Zdjęcia wykonałam na wystawie "Doctor Who Experience".
niedziela, 10 lipca 2011
dyplom (raczej) po raz ostatni.
W piątek odebrałam dyplom. Zamieszczam więcej zdjęć z sesji zdjęciowej.
Wszystkie zdjęcia wykonała Malwina de Brade (http://debrade.blogspot.com).
Teraz kiedy miałam na dobre uruchomić machinę blogowania, na przeszkodzie stanęły mi kłopoty z łączem internetowym. Nie mam pojęcia co się dzieje, a muszę czekać do poniedziałku na kogokolwiek, kto pomoże mi to naprawić. Teraz dorwałam się do komputera taty, ale to raczej jednorazowy wyskok ;)
Modelka (Martyna Podrucka) przed charakteryzacją.
Wszystkie zdjęcia wykonała Malwina de Brade (http://debrade.blogspot.com).
Teraz kiedy miałam na dobre uruchomić machinę blogowania, na przeszkodzie stanęły mi kłopoty z łączem internetowym. Nie mam pojęcia co się dzieje, a muszę czekać do poniedziałku na kogokolwiek, kto pomoże mi to naprawić. Teraz dorwałam się do komputera taty, ale to raczej jednorazowy wyskok ;)
środa, 6 lipca 2011
dyplomy, dyplomy i po dyplomach.
Od piątku będę miała papierek, ale charakteryzatorką będę stawać się całe życie.
Dyplom zaliczony na 5. Przedstawiam jedno zdjęcie autorstwa Malwiny de Brade (http://debrade.blogspot.com) i dwa zdjęcia robione komórką, kiedy nerwy już opadły i zmywałyśmy charakteryzację... Wkrótce więcej zdjęć.
Dyplom zaliczony na 5. Przedstawiam jedno zdjęcie autorstwa Malwiny de Brade (http://debrade.blogspot.com) i dwa zdjęcia robione komórką, kiedy nerwy już opadły i zmywałyśmy charakteryzację... Wkrótce więcej zdjęć.
Ostatnio na progu mojego życia zawodowego wiele sukcesów. Pomimo wszelakich wątpliwości dyplom obroniony z bardzo dobrym wynikiem, a jedna z moich prac na portalu http://deviantart.com została wybrana jako "Daily Deviation".
Zapraszam na http://szania.deviantart.com.
Ale z kolejnymi sukcesami wzrastają również wymagania... Jeżeli jesteście ciekawi jak poradzę sobie z moja pasją i pracą w zawodzie, to zaglądajcie tutaj. Teraz, kiedy zakończyłam pracę nad dyplomem będę miała więcej czasu do poświęcenia mojemu blogowi.
czwartek, 16 czerwca 2011
dyplomowo.
Ten dyplom to dla mnie krew, pot i łzy. Trwają zmagania z samą sobą. Od początku do końca jestem rozdarta. Chciałam zrobić coś ślicznego - błyszczącego, kolorowego, kojarzącego się ze świątecznością tańca chińskiego smoka. Jednak nie dla mnie przepych i błysk. Nawet przy wyborze takiego tematu wygrała moja natura pełna miłości do prostoty, graficzności. Efektu finalnego nie zaakceptowali wszyscy. Ja sama nie jestem z niego do końca zadowolona. Jednak nie poddam się, spróbuję to obronić :)
A tak wygląda moja smoczyca, kiedy zrzuci łuski ;)
A tak wygląda moja smoczyca, kiedy zrzuci łuski ;)
poniedziałek, 16 maja 2011
smoki, smoczki.
Pierwsze próby i przymiarki do pracy dyplomowej... aj, aj! Zdjęcia okropne, bo robione komórką. Za brak pomyślunku przepraszam, za tydzień biorę aparat :)
poniedziałek, 2 maja 2011
jest taki serial...
Jest taki serial, który potrafi sprawić, że nie będę myślała o niczym innym przez długi czas. Na jego sukces i spore miejsce w moim sercu składają się nie tylko genialne historie pisane przez wyjątkowego scenarzystę - Stevena Moffata, rewelacyjnie wykreowane postacie, wspaniali aktorzy, ale także niepowtarzalni i często przerażający kosmici, potwory. Tytuł tego serialu to "Doctor Who".
Jestem ogromną pasjonatką tej historii o Doktorze podróżującym wraz ze swoimi kompanami w czasie i przestrzeni, przeżywającym zapierające dech w piersiach przygody na Ziemi i w kosmosie. Moja miłość pogłębiła się jeszcze bardziej, kiedy zaczęłam oglądać tzw. "Doctor Who Confidential" odsłaniający cały mechanizm powstawania poszczególnych epizodów, pokazujący inspiracje, a przede wszystkim wybitność Moffata, rzeźbiarzy, charakteryzatorów przy tworzeniu postaci kosmitów. Wzdycham tylko z rozżaleniem myśląc, że nigdy nie będzie mi dane wziąć udziału w tworzeniu tego dzieła.
Jeżeli pasjonujecie się nie tylko makijażem, mam dla Was kilka wspaniałych zdjęć i klipów o tym jak powstaje profesjonalna charakteryzacja przy użyciu prostetyków. Postarałam się wybrać tylko najciekawsze, żeby nie zawalić Was ilością, a może zainteresować serialem.
Moimi ulubionymi kreaturami są tzw. "Weeping Angels". Z pozoru są tylko statuami. Kiedy na nie patrzysz są niegroźne, ale również nie możesz ich pokonać. Kiedy tylko odwrócisz głowę, lub tylko mrugniesz, zaczynają atakować, a są w tym bardzo szybkie i unicestwiają swoje ofiary z bezwzględnością niewłaściwą Boskim stworzeniom. Jeżeli pragniecie zabrać się za serial "Doctor Who" to paradoksalnie polecam zacząć od środka, czyli od epizodu "Blink". Ten odcinek jest swego rodzaju wyznacznikiem - jeżeli Was nie zainteresuje, nie macie czego szukać w tej produkcji.
Świeżymi kosmitami, występującymi w ostatnich dwóch odcinkach są "The Silence". Dla mnie jest to majstersztyk. Ich wygląd inspirowany jest obrazem "Krzyk" Muncha.
Do tego dorzucę postać tzw. "Smilers". To androidy kontrolujące przyszłą wersję Wielkiej Brytanii. Są wszędzie, widzą wszystko. Ich twarz może przybrać trzy wyrazy: łagodny, niezadowolony, wybitnie zdenerwowany. Osoby, które ujrzały tą trzecią znikają bez śladu.
Dodatkowo informuję Was (chociaż zapewne zauważyliście), że zmieniłam nieco układ bloga. Wszystko to robię po to, żeby lepiej oglądało Wam się zdjęcia, które stworzą podstawę artykułów, które tutaj zamieszczam. Mam nadzieję, że jest to zmiana na lepsze.
Jestem ogromną pasjonatką tej historii o Doktorze podróżującym wraz ze swoimi kompanami w czasie i przestrzeni, przeżywającym zapierające dech w piersiach przygody na Ziemi i w kosmosie. Moja miłość pogłębiła się jeszcze bardziej, kiedy zaczęłam oglądać tzw. "Doctor Who Confidential" odsłaniający cały mechanizm powstawania poszczególnych epizodów, pokazujący inspiracje, a przede wszystkim wybitność Moffata, rzeźbiarzy, charakteryzatorów przy tworzeniu postaci kosmitów. Wzdycham tylko z rozżaleniem myśląc, że nigdy nie będzie mi dane wziąć udziału w tworzeniu tego dzieła.
Jeżeli pasjonujecie się nie tylko makijażem, mam dla Was kilka wspaniałych zdjęć i klipów o tym jak powstaje profesjonalna charakteryzacja przy użyciu prostetyków. Postarałam się wybrać tylko najciekawsze, żeby nie zawalić Was ilością, a może zainteresować serialem.
Moimi ulubionymi kreaturami są tzw. "Weeping Angels". Z pozoru są tylko statuami. Kiedy na nie patrzysz są niegroźne, ale również nie możesz ich pokonać. Kiedy tylko odwrócisz głowę, lub tylko mrugniesz, zaczynają atakować, a są w tym bardzo szybkie i unicestwiają swoje ofiary z bezwzględnością niewłaściwą Boskim stworzeniom. Jeżeli pragniecie zabrać się za serial "Doctor Who" to paradoksalnie polecam zacząć od środka, czyli od epizodu "Blink". Ten odcinek jest swego rodzaju wyznacznikiem - jeżeli Was nie zainteresuje, nie macie czego szukać w tej produkcji.
Świeżymi kosmitami, występującymi w ostatnich dwóch odcinkach są "The Silence". Dla mnie jest to majstersztyk. Ich wygląd inspirowany jest obrazem "Krzyk" Muncha.
Do tego dorzucę postać tzw. "Smilers". To androidy kontrolujące przyszłą wersję Wielkiej Brytanii. Są wszędzie, widzą wszystko. Ich twarz może przybrać trzy wyrazy: łagodny, niezadowolony, wybitnie zdenerwowany. Osoby, które ujrzały tą trzecią znikają bez śladu.
To tylko trzy z ogromnego poczetu wytworów wyobraźni Stevena Moffata. Z całego serca polecam ten serial tym, którzy lubią się bać, wzruszyć i zaśmiać... :)
Dodatkowo informuję Was (chociaż zapewne zauważyliście), że zmieniłam nieco układ bloga. Wszystko to robię po to, żeby lepiej oglądało Wam się zdjęcia, które stworzą podstawę artykułów, które tutaj zamieszczam. Mam nadzieję, że jest to zmiana na lepsze.
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
projekty - dyplom.
Jestem w 100% pochłonięta pracą nad dyplomem. Rysuję, szkicuję, wycinam, kleję.
Do tego piszę pracę teoretyczną z historii sztuki. A tutaj stuka mi 50 post i bliska jestem do odnotowania 5000 wejść na mojego bloga. Pomimo ilości pracy nie porzucę Was - obiecuję ;) A dzisiaj zapraszam do mojej pracowni... pokazuję Wam najbardziej intymne - 1 wersje, 1 projekty charakteryzacji dyplomowej. Zapewne wszyscy (także ja) będą zaskoczeni, kiedy wrzucę finalny efekt! :)
Mój temat to "Taniec Smoka Chińskiego".
Do tego piszę pracę teoretyczną z historii sztuki. A tutaj stuka mi 50 post i bliska jestem do odnotowania 5000 wejść na mojego bloga. Pomimo ilości pracy nie porzucę Was - obiecuję ;) A dzisiaj zapraszam do mojej pracowni... pokazuję Wam najbardziej intymne - 1 wersje, 1 projekty charakteryzacji dyplomowej. Zapewne wszyscy (także ja) będą zaskoczeni, kiedy wrzucę finalny efekt! :)
Mój temat to "Taniec Smoka Chińskiego".
Żeby świętowania nie było zbyt mało, dorzucam wywiad z Joanne Gair - moją inspiratorką i autorką wspaniałych prac, które możecie zobaczyć na moim Facebook'u. Pokazuje on jaką drogę trzeba pokonać, aby z inspiracji powstało końcowe dzieło. Miłego oglądania! :)
poniedziałek, 28 marca 2011
moja prywatna złośnica lisica.
Dzisiejszy facepainting. Temat: lisek :)
Trochę się przebiegła poczochrała... ;)
facepainting & styliacja: ja
modelka: Neza
zdjęcia: Malwina de Brade
sobota, 26 marca 2011
kostiumy, kostiumy cz. 1.
Filmy kostiumowe to moja pasja. Zboczenie zawodowe powiadają, ale dla mnie to nie brzmi jak złośliwość. Uwielbiam rozkładać na części pierwsze zarówno stylizacje, jak i charakteryzacje.
Ale przede wszystkim muszę się Wam do czegoś przyznać. Ponad wspaniałe filmy cenię dobre seriale. Jestem 100% serialoholiczką. Kiedy pada temat kostiumów, nie przychodzi mi do głowy najpierw "Gladiator", czy "Dangerous Liaisons" ("Niebezpieczne Związki"), a niedawne "Boardwalk Empire" ("Zakazane Imperium") lub "Carnivale".
Nie rozumiem skąd ta nagonka na telewizję i seriale. Strasznie często spotykam się z tym, że ludzie wstydzą się oglądania telewizji. O co chodzi? Mamy teraz takie zatrzęsienie programów, że każdy znajdzie coś dla siebie i mam dowody, że są w tym prawdziwe perełki. Tylko trzeba chcieć poszukać.
"Boardwalk Empire"
Serial z rewelacyjną główną rolą Steve'a Buscemi. To dla niego ruszyłam tą produkcję. Uważam, że to jeden z najlepszych współczesnych aktorów. Konsekwentnie śledzę jego poczynania i tutaj znowu mnie nie zawiódł. Nucky Thompson jest obrzydliwym rzezimieszkiem, ale jednocześnie tak zbudowaną postacią, że widzimy w nim przede wszystkim człowieka i kiedy trzeba - kochamy go i wzruszamy się, a kiedy trzeba - nienawidzimy go.
Jeżeli chodzi o kostiumy to są po prostu rewelacyjne. Każda godzina tego serialu to dla nas podróż w czasie - z jednej strony wspaniałe bankiety z kobietami w wytwornych sukniach, a z drugiej szemrane interesy z gangsterami w skrojonych na miarę garniturach.
"Carnivale"
To zdecydowanie mój ulubiony serial. Niestety przeszedł już do historii. Nakręcono dwie serie, które nie mają konkretnego zakończenia, ponieważ decyzję o porzuceniu produkcji podjęto po wyemitowaniu ostatniego odcinka. Może nie przekonuje to do sięgnięcia po ten tytuł, ale dodam, że grono ubolewających nad tak brutalnym końcem jest dużo większe niż tylko ja.
Serial opowiada o wędrownej grupie cyrkowców. Mamy kobietę z brodą, karła, telepatów itd., ale przede wszystkim chłopaka, który potrafi uzdrawiać ludzi, jednak za cenę życia innej istoty. Ja osobiście uwielbiam taką tematykę. Historia jest bardzo ciekawa, a oprawa całości jeszcze wspanialsza. Całość osnuwa niesamowita atmosfera tajemniczości, która buduje momentami niesamowite napięcie.
Serdecznie polecam!
"Spartacus: Blood and Sand" ("Spartacus; Krew i Piach") oraz "Spartacus: Gods of Arena" (Spartacus: Bogowie Areny").
Całkiem świeża produkcja. Jeżeli ktoś oglądał Rzym i był usatysfakcjonowany tym serialem, powinien sięgnąć po "Spartacusa". Mamy tutaj opowieść o trackim żołnierzu, który w wyniku zawirowań losu i paru wyjątkowo nieprzyjemnych Rzymian, staje się gladiatorem. To autentyczna historia dotykająca tematu największego powstania niewolników w historii Imperium Rzymskiego.
Pozycja nie jest jednak dla każdego - bardzo dużo w niej przemocy i brutalności. Całość zrealizowana w nieco komiksowej konwencji niczym "300". To właśnie bardzo przykuło moją uwagę. Pomijając rewelacyjnie wykonane kostiumy to charakteryzacja jest istnym majstersztykiem. Wszystkie efekty specjalne - rany, odcięte głowy, kończyny - są po prostu n i e s a m o w i t e. Pomimo tego, że naoglądałam się już "flaków" na ekranie, to bywały momenty podczas oglądania tej pozycji, że po prostu musiałam na dłużej przymknąć oczy. Historia też jest bardzo ciekawa, ale dla mnie kompletnie schodziła na drugi plan pomiędzy kolejnymi walkami gladiatorów.
Gdybyście mieli jakieś pomysły, to oczywiście nie obrażę się za podsunięcie jakiś ciekawych tytułów zarówno seriali jak i filmów ;)
Ale przede wszystkim muszę się Wam do czegoś przyznać. Ponad wspaniałe filmy cenię dobre seriale. Jestem 100% serialoholiczką. Kiedy pada temat kostiumów, nie przychodzi mi do głowy najpierw "Gladiator", czy "Dangerous Liaisons" ("Niebezpieczne Związki"), a niedawne "Boardwalk Empire" ("Zakazane Imperium") lub "Carnivale".
Nie rozumiem skąd ta nagonka na telewizję i seriale. Strasznie często spotykam się z tym, że ludzie wstydzą się oglądania telewizji. O co chodzi? Mamy teraz takie zatrzęsienie programów, że każdy znajdzie coś dla siebie i mam dowody, że są w tym prawdziwe perełki. Tylko trzeba chcieć poszukać.
"Boardwalk Empire"
Serial z rewelacyjną główną rolą Steve'a Buscemi. To dla niego ruszyłam tą produkcję. Uważam, że to jeden z najlepszych współczesnych aktorów. Konsekwentnie śledzę jego poczynania i tutaj znowu mnie nie zawiódł. Nucky Thompson jest obrzydliwym rzezimieszkiem, ale jednocześnie tak zbudowaną postacią, że widzimy w nim przede wszystkim człowieka i kiedy trzeba - kochamy go i wzruszamy się, a kiedy trzeba - nienawidzimy go.
Jeżeli chodzi o kostiumy to są po prostu rewelacyjne. Każda godzina tego serialu to dla nas podróż w czasie - z jednej strony wspaniałe bankiety z kobietami w wytwornych sukniach, a z drugiej szemrane interesy z gangsterami w skrojonych na miarę garniturach.
Na zdjęciu powyżej widać aktorkę Paz de la Huerta, która gra moją drugą ulubioną postać w tym serialu. Pomijając to, że ta nieco przygłupia, przesłodka piękność zagrana jest wspaniale, to tworzą ją również przepiękne suknie, futra, biżuteria i zawsze nienaganny makijaż.
"Carnivale"
To zdecydowanie mój ulubiony serial. Niestety przeszedł już do historii. Nakręcono dwie serie, które nie mają konkretnego zakończenia, ponieważ decyzję o porzuceniu produkcji podjęto po wyemitowaniu ostatniego odcinka. Może nie przekonuje to do sięgnięcia po ten tytuł, ale dodam, że grono ubolewających nad tak brutalnym końcem jest dużo większe niż tylko ja.
Serial opowiada o wędrownej grupie cyrkowców. Mamy kobietę z brodą, karła, telepatów itd., ale przede wszystkim chłopaka, który potrafi uzdrawiać ludzi, jednak za cenę życia innej istoty. Ja osobiście uwielbiam taką tematykę. Historia jest bardzo ciekawa, a oprawa całości jeszcze wspanialsza. Całość osnuwa niesamowita atmosfera tajemniczości, która buduje momentami niesamowite napięcie.
Serdecznie polecam!
"Spartacus: Blood and Sand" ("Spartacus; Krew i Piach") oraz "Spartacus: Gods of Arena" (Spartacus: Bogowie Areny").
Całkiem świeża produkcja. Jeżeli ktoś oglądał Rzym i był usatysfakcjonowany tym serialem, powinien sięgnąć po "Spartacusa". Mamy tutaj opowieść o trackim żołnierzu, który w wyniku zawirowań losu i paru wyjątkowo nieprzyjemnych Rzymian, staje się gladiatorem. To autentyczna historia dotykająca tematu największego powstania niewolników w historii Imperium Rzymskiego.
Pozycja nie jest jednak dla każdego - bardzo dużo w niej przemocy i brutalności. Całość zrealizowana w nieco komiksowej konwencji niczym "300". To właśnie bardzo przykuło moją uwagę. Pomijając rewelacyjnie wykonane kostiumy to charakteryzacja jest istnym majstersztykiem. Wszystkie efekty specjalne - rany, odcięte głowy, kończyny - są po prostu n i e s a m o w i t e. Pomimo tego, że naoglądałam się już "flaków" na ekranie, to bywały momenty podczas oglądania tej pozycji, że po prostu musiałam na dłużej przymknąć oczy. Historia też jest bardzo ciekawa, ale dla mnie kompletnie schodziła na drugi plan pomiędzy kolejnymi walkami gladiatorów.
Gdybyście mieli jakieś pomysły, to oczywiście nie obrażę się za podsunięcie jakiś ciekawych tytułów zarówno seriali jak i filmów ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































